PAP nauka i zdrowie
Użytkownik:
Hasło:
Stałe monitorowanie ciśnienia krwi zegarkiem ...     Do Kazachstanu sprowadzono z Europy kolejne konie Przewalskiego ...     Psycholog: myślenie spiskowe towarzyszy człowiekowi od wieków ...     Badaczka z Harvardu: tradycyjny format CV sprzyja uprzedzeniom i utrudnia rekrutację ...     Badaczka z Harvardu: aby walczyć z uprzedzeniami w pracy - lepiej zmieniać procedury niż ludzi ...     Opracowano ultraszybki laser na chipie ...     Pobyt dziecka w szpitalu zmienia podejście rodziców do szczepień ...     Dieta ketogeniczna może wspierać leczenie anoreksji ...     Poglądy polityczne wpływają na wybór partnera ...     Sztuczna inteligencja w ocenie naukowców ...    

Belgijska Walonia walczy z inwazją szopów praczy


Władze regionu Walonii zapowiadają skoordynowaną walkę z szopami praczami, których populację w regionie szacuje się na 75-100 tys. Inwazyjny gatunek niszczy lęgi ptaków, zagraża płazom i może przenosić groźne pasożyty; całkowita eliminacja nie jest już możliwa.

Szopy pracze są w Europie gatunkiem inwazyjnym. Zostały sprowadzone w latach 30. XX wieku do Niemiec z myślą o hodowli na futra, lecz część zwierząt uciekła. W Niemczech ich liczebność przekracza obecnie milion osobników. W Unii Europejskiej trzymanie szopów praczy jest zakazane.

Według przedstawicieli administracji Walonii największym problemem jest presja na lokalną bioróżnorodność. Szopy wybierają jaja i pisklęta z gniazd ptaków, zjadają płazy i konkurują o pokarm z rodzimymi gatunkami, m.in. kunami i tchórzami. Zagrożone mogą być także chronione gatunki, w tym bocian czarny i skójka perłorodna.

Zwierzęta wyrządzają też szkody mieszkańcom i rolnikom. Wchodzą do kurników, garaży i śmietników, zjadają karmę dla zwierząt domowych oraz niszczą zabezpieczenia upraw kukurydzy, co prowadzi do gnicia plonów.

Eksperci wskazują również na ryzyko sanitarne. Szopy pracze mogą przenosić pasożyty, w tym glistę Baylisascaris procyonis, której larwy mogą u ludzi powodować poważne uszkodzenia neurologiczne. Zakażenia są rzadkie, ale uznawane za groźne. W Ameryce Północnej szopy są także rezerwuarem wścieklizny; w Walonii takich przypadków dotąd nie odnotowano.

Regionalne służby przyznają, że całkowite wytępienie szopa pracza nie jest już realne. Celem ma być ograniczenie liczebności populacji i utrzymanie jej pod kontrolą. Uniwersytet w Liege wraz z władzami Walonii pracuje nad planem działań, który ma zostać przedstawiony do zatwierdzenia minister środowiska Anne-Catherine Dalcq.

Władze Flandrii również monitorują pojawianie się szopów praczy, zwłaszcza w Limburgii, Brabancji Flamandzkiej i północnej części prowincji Antwerpia. Tam liczba obserwacji rośnie, ale pozostaje znacznie niższa niż w Walonii. Zwierzęta są odławiane, by zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się gatunku.

Patryk Kulpok (PAP)

pmk/ zan/




Copyright Copyright © PAP SA 2011 Materiały redakcyjne, fotografie, grafy, zdjęcia i pliki wideo pochodzące z serwisów PAP stanowią element baz danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A z siedzibą w Warszawie, i chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Z zastrzeżeniem przewidzianych przez przepisy prawa wyjątków, w szczególności dozwolonego użytku osobistego, ich wykorzystywanie dozwolone jest jedynie po zawarciu stosownej umowy licencyjnej. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.