PAP nauka i zdrowie
Użytkownik:
Hasło:
Dr Sutkowski: po długim lockdownie potrzeba bardzo delikatnego otwarcia ...     Portugalia/ Ozdrowieńcy otrzymają tylko jedną dawkę szczepionki przeciwko koronawirusowi ...     Radom/ OIOM dla szpitala tymczasowego będzie oddany z opóźnieniem ...     Jakość snu przekłada się na jakość życia seksualnego ...     Kuczmierowski: wszystkie partie szczepionek trafiających do magazynu RARS są pełnowartościowe ...     Hiszpania/ Preparatem J&J będą szczepione osoby w wieku 70-79 lat ...     Reuters: KE zrezygnuje z dodatkowych 300 mln dawek szczepionek AstraZeneca i Johnson & Johnson ...     Rzecznik MZ: w Polsce nie ma potwierdzonego przypadku brazylijskiego wariantu koronawirusa ...     Francja/ Koncern Valneva nie osiągnął porozumienia z UE w sprawie dostaw szczepionki na Covid-19 ...     Prof. Wolańczyk: trzeba kontynuować reformę opieki psychiatrycznej dzieci i młodzieży ...    

Kontrola NFZ wykazała wiele uchybień w szpitalu we Włocławku (rozszerzenie)


Wiele uchybień wykazała kontrola NFZ przeprowadzona na oddziale położniczo-ginekologicznym szpitala we Włocławku w związku ze śmiercią nienarodzonych bliźniąt. Stwierdzono m.in. brak dostatecznej obsady kadrowej i wymaganej aparatury.

"Kontrola wykazała szereg nieprawidłowości we włocławskim szpitalu. Przede wszystkim nie było odpowiedniej opieki nad pacjentkami. Na dyżurze nie było wymaganej liczby położnych, niedostateczne było wyposażenie w urządzenia specjalistyczne. Stwierdzono też luki w zapisach aparatury rejestrującej przeprowadzone badania, co może świadczyć o ich wykasowaniu" - poinformował w środę PAP rzecznik Oddziału NFZ w Bydgoszczy Jan Raszeja.

Według ustaleń kontroli w nocy z 16 na 17 stycznia na tzw. odcinku późnej patologii ciąży i położnictwa przebywało 15 pacjentek; wszystkie łóżka były wykorzystane. Na dyżurze była tylko jedna położna, choć z grafika wynikało, że powinny być dwie. Jedna położna została oddelegowana gdzie indziej. Jak się okazało, taka sytuacja zdarzała się często.

"Jedna położna nie była w stanie właściwie zaopiekować się wszystkimi pacjentkami, bowiem do obowiązków personelu należało regularne przeprowadzenie badań aparatem KTG, służącym do mierzenia ciśnienia płodu. W zależności od tego, na jakim etapie rozwoju jest ciąża, badania należy wykonywać co pewien określony czas. W tym konkretnym przypadku badanie należało wykonywać co najmniej co godzinę, a według konsultanta krajowego ds. ginekologii i położnictwa - nawet nieprzerwanie" - podkreślił Raszeja.

Choć z dokumentacji wynika, że na odcinku późnej patologii ciąży i położnictwa było sześć urządzeń KTG, to faktycznie były tylko dwa aparaty. Według konsultantów, krajowego i wojewódzkiego, przy takiej liczbie pacjentek powinny być co najmniej cztery urządzenia.

Nie można potwierdzić przekazanych przez szpital informacji, że pacjentka miała być wielokrotnie poddana badaniu USG - w zapisach aparatów USG, które automatycznie rejestrują wyniki badań, są luki. W przypadku jednego aparatu jest luka trzydniowa, a przypadku drugiego - ok. 20-godzinna. Luki obejmują okres, w którym pacjentka miała być badana USG.

"Kolejna kwestia to nieprzeprowadzenie cesarskiego cięcia, gdy stwierdzono brak tętna płodu. Pielęgniarka stwierdziła brak tętna o północy i zgłosiła to lekarzowi. Cesarskie cięcie należało wykonać niezwłocznie, a zostało przeprowadzone dopiero po dziewięciu godzinach. Oczywiście nie ma absolutnej pewności, że szybka interwencja uratowałaby życie bliźniąt" - dodał rzecznik oddziału NFZ.

Z raportem NFZ zapoznał się już dyrektor szpitala, który przedstawił swoje zastrzeżenia. Po analizie uwag dyrektora zostanie sporządzone tzw. wystąpienie pokontrolne, w którym zostaną określone konsekwencje w stosunku do szpitala.

NFZ może zastosować wobec szpitala kary w wysokości 1 lub 2 proc. wartości kontraktu, a w ostateczności zerwać kontrakt na świadczenie usług przez oddział lub szpital.

Kujawsko-pomorski NFZ jeszcze w środę zdecydował o obniżeniu włocławskiemu oddziałowi ginekologiczno-położniczemu od połowy marca stopnia referencyjności z drugiego na trzeci. Oznacza to, że oddział nie będzie mógł zajmować się przypadkami ciężkiej patologii ciąży i przedwczesnymi porodami.

"Warunkiem posiadania drugiego stopnia referencyjności jest m.in. obecność na dyżurze dwóch lekarzy, w tym jednego specjalisty. We Włocławku według grafiku było tylu lekarzy, ale jak sprawdziliśmy, byli oni również zatrudnieni gdzie indziej, a w kilku przypadkach godziny pracy w obu miejscach zazębiały się. Nie możemy dopuścić do sytuacji, gdy na oddziale nie będzie pełnej obsady lekarzy" - zaznaczył Raszeja.

W woj. kujawsko-pomorskim jest jeszcze pięć oddziałów ginekologiczno-położniczych z pierwszym i drugim stopniem referencyjności - dwa w Bydgoszczy oraz po jednym w Toruniu, Grudziądzu i Inowrocławiu.

Śmierć bliźniąt nastąpiła w nocy z 16 na 17 stycznia. Doszło do tego kilkanaście godzin przed planowanym porodem, który miał się odbyć poprzez cesarskie cięcie. Śledztwo w sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa we Włocławku. (PAP)

rau/ amt/ pz/ jra/ krf/




Copyright Copyright © PAP SA 2011 Materiały redakcyjne, fotografie, grafy, zdjęcia i pliki wideo pochodzące z serwisów PAP stanowią element baz danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A z siedzibą w Warszawie, i chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Z zastrzeżeniem przewidzianych przez przepisy prawa wyjątków, w szczególności dozwolonego użytku osobistego, ich wykorzystywanie dozwolone jest jedynie po zawarciu stosownej umowy licencyjnej. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.